— 10 —

ochotę. Ja coś tam zmyślę ojcu, dlaczego pan pozostał na górze, a zresztą cóż, gdyby nawet domyślił się prawdy, trudno." Dała mi jeszcze dwa piękne jabłka, podarek mojego rywala. Zjadłem je, smakowały wyśmienicie.

 

Wypełniłem ten czas najlepiej, jak umiałem, pisząc do Pana i własnoręcznie wysyłając ten list. Niech Bóg tak pokieruje w końcu Pańskim księciem, żeby wkrótce tu przyjechał, bo do pełnego szczęścia i radości brakuje mi tylko Pana. Lecz te diabły z College znów rozpoczną swoje harce. No, mimo to, gdy się zobaczymy, podzielę tę zimę na trzy równe części, pomiędzy Pana, moją małą i studia. Jakżem jest szczęśliwy! I Panu tego życzę. Jak tam Drezno? Miłość będę dzielił po równi z przyjaźnią. Adieu. Wściekle bazgrzę. Kończę, idę zanieść ten list, by być z powrotem przy biurku, gdy mała przyjdzie z Komedii.

 

Lipsk, początek października 1767

 

Muszę Ci się zwierzyć listownie, gdyż z obawy przed Twoim szyderstwem nie mogę Ci tego powiedzieć. A powinieneś znać prawdę. Będę się streszczał.

← poprzednia strona
powrót
następna strona →