— 16 —
było mnie, gdybyś mógł widzieć, gdybyś mógł widzieć mnie nieszczęsnego, jak cierpię, jak szaleję, jak się miotam, nie wiem przeciw komu! Przyjacielu, przyjacielu! Czemu mam tylko Ciebie jednego?
O ósmej
Krew krąży ciszej, porozmawiam z tobą spokojniej. Czy rozsądnie, Bóg raczy wiedzieć! Nie, nierozsądnie. Jak może być rozsądny szaleniec? Ja nim jestem. Gdybym miał kajdany na dłoniach, wiedziałbym chociaż, co mam gryźć. Wieleś zniósł ze mną, znieś jeszcze i tę paplaninę, a jeśli się boisz, pomódl się, a ja powiem amen, bo ja już nie mogę się modlić. Moja... Ha! Widzisz! Już znowu ona! O, gdybym mógł odzyskać równowagę albo gdyby równowaga wróciła do mnie! Kochany, kochany!
Był tu Horn, prosiłem go, by przyszedł mi poczytać, a potem kazałem go odprawić; myślał, że leżę w łóżku. Nie chcę, żeby mi przeszkadzał, gdy rozmawiam z Tobą. To dobry chłopak, ale przeszkadzać potrafi po mistrzowsku. Tysiąc spraw i ani jednej słusznej. O Behrischu, Behrischu! Och, ta