— 20 —

wściekłości. Wystawiano Miss Sarę. Schulze grała Miss, ale ja nic nie widziałem, nic nie słyszałem, oczy utkwiłem w loży, serce mi drżało. To nachylał się do niej, że aż ta mała dziewczynka siedząca obok niej nic nie mogła zobaczyć, to znów się cofał, to opierał o fotel i coś do niej mówił, a ja zgrzytałem zębami patrząc na to. Łzy napływały mi do oczu, ale wszystko widziałem wyraźnie, przez cały ten wieczór nie mogłem płakać. Potem pomyślałem o Tobie, przysięgam, o Tobie, i chciałem pójść do domu, by pisać do Ciebie, ale widok tej pary znów mnie powstrzymał i pozostałem. Boże, Boże! Dlaczego nawet wtedy pragnąłem ją usprawiedliwić! Tak. próbowałem to czynić. Mówiłem sobie: jak chłodno go traktuje, jak się od niego odwraca, ledwie mu odpowiadając, niczym natrętowi. Ach, nie moja lornetka starała się ją wybielić, moje serce pragnęło tak widzieć! O Boże, gdybym to nawet widział naprawdę, miłość własna byłaby ostatnią przyczyną, której bym to mógł przypisać.

 

Bije godzina dziewiąta, zaraz się skończy ta przeklęta Komedia. Do diabła z nią! A więc dalej. Siedziałem tak przez kwadrans i nie widziałem nic

← poprzednia strona
powrót
następna strona →