— 21 —
więcej poza tym, com oglądał przez pierwsze pięć minut. Naraz schwyciła mnie gwałtowna gorączka, przez chwilę myślałem, że umrę; zwróciłem lornetkę, nie wyszedłem, a wybiegłem z gmachu - i od dwóch godzin jestem przy Tobie. Czy znasz nieszczęśliwszego człowieka o takich możliwościach, o takich widokach, o tego rodzaju przymiotach, wymień mi go, a będę milczał. Daremniem pragnął się wypłakać przez ten cały wieczór, zęby mi szczękały, a kiedy się je zaciska, nie można płakać.
Znów nowe pióro. Znów kilka chwil spokoju. O mój przyjacielu! Już trzecia kartka. Mógłbym Ci napisać tysiąc nie czując znużenia. I nie kończąc. Któż z nieszczęśliwych wyskarżył się do końca?
Ale kocham. Wiem, że wypiłbym truciznę z jej rąk. Wybacz mi, przyjacielu. Doprawdy, piszę w gorączce jak w paroksyzmie, lecz pozwól mi pisać. Lepiej, że całą wściekłość wyrzucę na papier, aniżelibym miał znów tłuc głową o ścianę.
Spałem przez kwadrans w fotelu. Jestem naprawdę bardzo wyczerpany. Ale muszę jeszcze dokończyć