— 23 —
wyjdę i zobaczymy. Może osłabł jej niczym nie usprawiedliwiony chłód wobec mnie? Jeśli nie, to jestem pewien, że jutro wieczorem będę miał ciężki atak febry. Niech i tak będzie! Nie jestem już panem siebie samego. Onegdaj, kiedy mnie poniósł ten mój narowisty rumak, com uczynił? Nie mogłem go powstrzymać, widziałem swoją śmierć, przed oczami miałem obraz strasznego upadku. Zdobyłem się na odwagę i zeskoczyłem z konia. Odważyłem się na to. Może nie jestem najmężniejszy, alem tak stworzony, że w niebezpieczeństwie staję się odważny. Teraz jestem w niebezpieczeństwie, a jednak brak mi odwagi. Boże! Przyjacielu! Czy wiesz, o czym myślę? Dobrej nocy! Głowa mi pęka. O, gdyby znów zaświeciło słońce! O goryczy! Doprawdy, nie wiem, co piszę.
Środa rano
Miałem okropną noc. Śniła mi się Sara. O Behrischu, pragnę się uspokoić, ale nie mogę. Dziś ją zobaczę. Będzie próba Minny u Ubermannów, ona tam przyjdzie. Ach, a jeśli będzie nadal dla mnie chłodna! Mógłbym ją ukarać. Niechby ją dręczyła najstraszliwsza zazdrość. Nie, nie, nie mogę tego