— 24 —

zrobić.

 

Wieczorem o ósmej

 

Wczoraj o tej porze jakże było inaczej! Znów przeczytałem mój list i gdybym się wstydził ukazać przed Tobą taki, jaki jestem, na pewno bym go porwał w strzępy. Gwałtowne pożądanie i równie gwałtowny wstręt, szaleństwo i rozkosz - po nich mnie poznasz i użalisz się nade mną.

 

Wczoraj świat uczyniła mi piekłem, a dziś rajem - i pozostanie tak długo, dopóki nie będzie w jej mocy uczynić ani jednego, ani drugiego.

 

Przyszła do Obermannów i przez kwadrans byliśmy sami. Nie trzeba więcej, by się pojednać. Nie darmo mówi Szekspir, słabość to imię Twoje, kobieto, a właściwie należałoby to skierować do młodzieńca. Przyznała się do winy, poruszyła ją moja choroba, rzuciła mi się w ramiona i prosiła o przebaczenie. Przebaczyłem jej wszystko. Cóż mogłem jej jeszcze przebaczyć w porównaniu z tym, com jej przebaczył wówczas?

 

← poprzednia strona
powrót
następna strona →