— 28 —
zapomniałeś, przynajmniej od dobrych trzech miesięcy nie dowiadywałeś się o nią, a ja byłem na tyle uprzejmy, że nie pisałem Ci o niej.
Dobrze więc, jeśli chcesz wiedzieć, jak się sprawy z nami mają, to posłuchaj. Kochamy się bardziej aniżeli kiedykolwiek, chociaż rzadziej się spotykamy. Osiągnąłem zwycięstwo nad sobą i nie widuję jej. Chyba mi się to udało, ale jestem nieszczęśliwszy niż dawniej, ta miłość przetrwa nawet z dala od niej. Mogę żyć nie widując jej, lecz nie kochając - nigdy. Sam ponoszę winę za wszelkie przykrości, jakie wspólnie przeżywamy. Ona jest aniołem, a ja głupcem.
Posłuchaj, Behrischu, nie mogę i nie chcę opuścić dziewczyny, a jednak muszę się stąd wyrwać, a jednak chcę się stąd wyrwać. Ale ona nie może być nieszczęśliwa. Jeśli ma nadal pozostać godna mnie tak jak dotychczas. Behrischu! Ona musi być szczęśliwa. Będę okrutny i pozbawię ją wszelkiej nadziei. Muszę. Kto bowiem czyni dziewczynie nadzieję, ten przyrzeka. Jakże będę rad, jeśli znajdzie uczciwego męża i będzie mogła beze mnie żyć szczęśliwie! Wiem, com jest jej winien, moja