— 32 —

tygodnie, od kiedym Państwa nie widział i nie mówił z Nimi, przypadek, jaki się w ciągu tych trzech i pół roku ani razu nie zdarzył, a teraz niestety często się będzie ponawiał.

 

Państwo chcecie wiedzieć, jak mi się żyło? Mogę powiedzieć: nędznie, bardzo nędznie!

 

A propos, wybaczyliście mi Państwo chyba, że się nie pożegnałem. Byłem w sąsiedztwie, stałem nawet na dole przy bramie, widziałem świecącą latarnię, wszedłem na schody, alem nie mógł wejść na górę. Po raz ostatni - jak potem zejść na dół?

 

Czynię więc teraz to, com winien był wówczas uczynić, dziękuję Państwu za tyle miłości i przyjaźni, którą mnie tak wytrwale darzyliście, nigdy jej nie zapomnę. Nie proszę o pamięć, znajdzie się tysiąc sposobności, kiedy będziecie Państwo musieli pomyśleć o pewnym osobniku, który trzy i pół roku stanowił część Ich rodziny, który nieraz dawał Państwu powód do niezadowolenia, ale przecież jednak nie najgorszym był chłopcem i którego brak, mam nadzieję, od czasu do czasu odczuwacie. Przynajmniej mnie często Państwa

← poprzednia strona
powrót
następna strona →