— 37 —
Nie wątpię, że na Nowy Rok otrzyma Pani od Horna wiadomość o moim wyzdrowieniu. Ja ze swej strony śpieszę to potwierdzić. Tak, moja kochana, choroba minęła; a na przyszłość proszę być spokojną, gdyby nawet Pani mówiono: "On znów leży!" Wiadomo Pani, iż mój organizm czasami działa błędnie, ale w ciągu ośmiu dni wraca do normy; tym razem było źle, a wyglądało jeszcze gorzej niż w rzeczywistości, do tego doszły jeszcze dotkliwe bóle. Nieszczęście ma i swoje dobre strony. Wielem się nauczył w czasie choroby, nigdy w życiu nie mógłbym tego doświadczyć. Teraz wszystko minęło i znów jestem wesół, jakkolwiek przez całe trzy tygodnie nie opuszczałem pokoju i prawie nikt mnie nie odwiedzał poza doktorem, który dzięki Bogu jest człowiekiem sympatycznym. Jakże niemądrzy jesteśmy my, ludzie; ilekroć znalazłem się w wesołym towarzystwie, bywałem przykry, a teraz, kiedym został opuszczony przez cały świat, jestem wesół. Nawet podczas choroby swą pogodą pocieszałem rodzinę, która nie była zdolna pocieszać siebie, a cóż dopiero mnie. Pieśń noworoczną, którą zapewne Pani otrzymała, ułożyłem w przystępie wielkiego szaleństwa, a dla zabicia czasu kazałem ją