— 45 —
wrażenia i obdarzą naszą przyjaźń nowym życiem, tak że gdy się po latach spotkamy, spojrzymy na siebie zupełnie innymi oczyma, ale z tym samym sercem. Do tego czasu żegnaj, Pani! Jednak niezupełnie do tego czasu. W ciągu trzech miesięcy otrzyma Pani jeszcze ode mnie list, który powiadomi Ją o miejscu mego pobytu, terminie mego wyjazdu i jeszcze raz Jej powtórzy z nawiązką to, co już Pani tysiąc razy mówiłem. Proszę mi więcej nie odpowiadać, proszę, jeśliby jeszcze Pani chciała się o mnie czegoś dowiedzieć, donieść mi o tym przez mego przyjaciela. Jest to smutna prośba, moja najlepsza, moja jedyna spośród wszystkich, której bym nie chciał nazwać przyjaciółką, gdyż słowo to nie znaczy nic wobec tego, co czuję. Nie chcę więcej widzieć rąk Pani, nie chcę słyszeć Jej głosu, dość cierpię w snach, które są tak Panią wypełnione. Otrzyma Pani jeszcze jeden list, tego święcie dotrzymam, będę dźwigać część moich win, dla pozostałych zaś musi Pani być pobłażliwa. Proszę pomyśleć tylko, że zerwaliśmy ze sobą wszelkie związki, gdybym się nie wywiązał i z tego ostatniego punktu. Otrzyma Pani dużą książkę, jakiej sobie życzysz. Cieszy mnie, że jej właśnie zażądała Pani ode mnie, to najwspanialszy dar, jaki mógłbym Pani ofiarować,