— 48 —

Wszystko, co mogę o sobie powiedzieć, to to, że żyję spokojnie, jestem zdrów, rześki i pełen zapału do pracy, bo nie w głowie mi kobiety. Z Hornem wciąż jeszcze jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, ale jak to zazwyczaj bywa na świecie, on ma swoje kłopoty i swoje ścieżki, ja swoje - i tak upływa tydzień za tygodniem, a my się prawie nie widujemy.

 

Ale z tym wszystkim mam dosyć Frankfurtu i pod koniec marca stąd wyruszam. Do Pani nie wolno mi jednak teraz przyjeżdżać, wiem o tym. Jeślibym przyjechał na Święta Wielkanocne, może nie byłaby Pani jeszcze zamężna. A Kasi Schönkopf nie pragnę więcej widzieć, jeśli jej nie mogę ujrzeć wolną. Pod koniec marca jadę więc do Strasburga, jeśli Panią to interesuje, a myślę, że tak. Czy nie zechciałaby mi Pani napisać paru słów do Strasburga? Nie zakpi Pani ze mnie? Gdyż Katarzynka Schönkopf - jestem tego pewien - wie, że liścik od Niej jest mi tak drogi jak dawniej Jej rączka.

 

Zawsze była Pani miłym dziewczęciem i będzie Pani uroczą żoną. A ja pozostanę Goethem. Wie pani, co to znaczy. Kiedy wymieniam swe nazwisko, wymieniam

← poprzednia strona
powrót
następna strona →