— 49 —

je w całości, a wiesz Pani, że jak długo Cię znałem, żyłem tylko jako część Pani.

 

Zanim stąd odejdę, powinna Pani otrzymać jeszcze tę zamówioną książkę, wachlarz i szal będę Jej winien aż do powrotu z Francji.

 

Pozostanę w Strasburgu i wówczas, podobnie jak u Pani, oba nasze nazwiska poprzedzi "doktor".

 

Ze Strasburga udam się do Paryża, mam nadzieję, że będę się w nim dobrze czuł i pozostanę tam przez czas dłuższy. A potem? Bóg tylko wie, co będzie dalej. A więc na Wielkanoc odbędzie się prawdopodobnie Pani ślub. Jeśli nie nastąpi na Wielkanoc, to na św. Michała, a jeśli i nie na Michała, to ja na pewno się z tego powodu nie powieszę.

 

Gdybym tak Pani sam mógł przywieźć wachlarz i szal i jeszcze powiedzieć: Mile Schönkopf albo Kasiu Schönkopf, czy jak by tam wyszło! "Wtedy byłbym też doktorem, i to francuskim. I w końcu byłaby śmiesznie mała różnica pomiędzy Panią Doktorową G. czy Panią Doktorową G.

← poprzednia strona
powrót
następna strona →