— 50 —

 

Tymczasem żegnaj, piękna Pani, proszę pozdrowić Ojca, drogą Mamę i mego przyjaciela Piotra.

 

Z Breitkopfami zerwałem prawie wszelkie związki, podobnie jak z całym światem. Wprawdzie otrzymałem dopiero co listy, ale nie mam nastroju, by na nie odpowiadać.

 

Kostka 36 kocha się jeszcze w Rieplu Pegauerze na zabój, mnie wydaje się to nierozsądne i przykre, rozumie Pani dlaczego.

 

Winogrona są kwaśne, powiedział lis. Mogłoby w końcu dojść do małżeństwa, a to byłby niezły spektakl; znam wprawdzie inne małżeństwo, które byłoby jeszcze większym widowiskiem. A jednak nie jest ono niemożliwe, jeno nieprawdopodobne.

 

Urządziliśmy się tu ładnie. Mamy cały dom, a kiedy moja siostra wyjdzie za mąż, musi się stąd wyprowadzić, nie ścierpię żadnego szwagra; gdy zaś ja się ożenię, rodzice podzielą się ze mną domem i dostanę dziesięć pokoi, wszystkie piękne i urządzone w guście frankfurckim.

← poprzednia strona
powrót
następna strona →