— 7 —

końcu atoli spostrzegłem ze wstydem i rozpaczą, że serce jej odwróciło się ode mnie i że może teraz dopiero miałbym prawo do tych szaleństw, na które dotychczas bez potrzeby sobie pozwalałem."

 

 

DO KAROLA LUDWIKA MOORSA

 

Lipsk, 10 października 1766

 

Mój kochany Moorsie! Wreszcie piszę do Ciebie. Zamęt, w jakim żyję, niechaj mnie usprawiedliwi; długo nie byłem zdecydowany, co czynić. Wreszcie postanowiłem wszystko Ci wyjawić, a Horn wziął na siebie trud napisania Ci o sprawie dla mnie nie najprzyjemniejszej. A więc wszystko już wiesz. Z tego wnosisz, że Twój Goethe nie zasłużył sobie na taką karę, na jaką go zasądzasz. Pomyśl jak filozof, a tak musisz myśleć, jeśli pragniesz być na tym świecie szczęśliwszy, i cóż w końcu w mej miłości zasługuje na pogardę? Cóż to jest pochodzenie? Marny pokost, jaki wynaleźli ludzie, aby nim po-lakierować tych, którzy nie są tego godni. I pieniądz jest równie nędznym przymiotem w oczach myślącego człowieka. Kocham dziewczę bez urodzenia

← poprzednia strona
powrót
następna strona →