— 1 —
28 maja, po rocznym pobycie w rodzinnym Frankfurcie i w Darmstadzie, udaje się Goethe na dalszą praktykę adwokacką przy Cesarskiej Wszechniemieckiej Najwyższej Izbie Sądowej, której siedzibą był wówczas Wetzlar, stare, niewielkie miasteczko liczące około 5000 mieszkańców. Mieściły się tu deputacje niemieckich państewek, akredytowanych przy trybunale sądowym. W ciężkiej atmosferze feudalnej jurystyki Rzeszy poeta czuł się fatalnie, o czym świadczą jego listy i zapiski z tego okresu.
Spośród kręgu swych nowych wetziarskich znajomych darzył Goethe żywszą przyjaźnią Jana Krystiana Kestnera l, sekretarza poselstwa hanowerskiego. Był to o osiem lat starszy od Goethego mężczyzna, typowy niemiecki urzędnik, wykształcony, stateczny, poważny, nie pozbawiony nawet pewnej jasności sądów, lecz o mentalności raczej nie wykraczającej ponad przeciętność.
Zapewne zainteresuje to czytelnika, jak ten człowiek widział Goethego, jak go oceniał, co o nim myślał:
"Wiosną przybył tu z Frankfurtu pewien człowiek