— 15 —
który, gdybym nie wiedziała, że to Goethe, a nawet mimo to, nie uczynił na mnie przyjemnego wrażenia. Wiesz, jak niewiele się spodziewałam po tym ponownym spotkaniu albo raczej po tej nowej znajomości, byłam przeto bardzo swobodna, on też czynił wszystko, co mógł, we właściwy mu sztywny sposób, starając się być wobec mnie uprzejmy. Przypomniał sobie z żywym zainteresowaniem Ciebie i Teodora, kazał swemu synowi przynieść mi roślinę, którą mu przysłał Teodor, i tak dalej, a co mnie specjalnie ucieszyło, z wielkim zainteresowaniem mówił o Stieglitzu ..."
A oto relacja z tego spotkania pióra córki Lotty, Klary Kestner, wzięta z jej listu do brata Augusta z dnia 25 września 1816 r.:
"A więc pojechaliśmy tam. Na dole przy schodach przyjął nas jego syn, w hallu on sam wyszedł nam naprzeciw, bardziej podobny do obrazu, który otrzymałam od Ciebie, aniżeli do tego, który nam dal nasz wujek. Nie znać było po nim żadnego wzruszenia, jego pierwsze słowa brzmiały tak, jak gdyby matkę pożegnał dopiero wczoraj. «To miłe z Pani strony, żeś mi się nie odwzajemniła, niestety nie