— 31 —

Koniec marca 1773

 

Nie moja wina, że już od ośmiu dni czekacie na obrączki, oto one, chyba Wam się spodobają. Ja przynajmniej jestem z nich zadowolony. To już drugie, dziś mija osiem dni, jak ten jegomość przesłał mi parę spartaczoną i spaskudzoną. Precz z nimi, musiał zrobić nowe, i myślę, że te będą dobre. Niechaj będą pierwszym ogniwem w łańcuchu Waszego szczęścia, które Was zwiąże tu na ziemi, jako i w raju. Jestem zawsze Wam oddany, ale odtąd wcalem nieciekaw Was ujrzeć, zwłaszcza Lotty. W pierwszy dzień Wielkanocy, kiedy zapewne odbędzie się Wasz ślub, albo zaraz nazajutrz, zniknie też Jej sylwetka z moich ścian, zawieszę ją znów dopiero wtedy, kiedy usłyszę, że się spodziewa dziecka; wówczas nadejdzie nowy okres, gdy nie będę kochał Jej, lecz Jej dzieci, wprawdzie troszkę i ze względu na Nią, jednak to nie ma znaczenia, i jeśli mnie Pan poprosi na ojca chrzestnego, będę czuł się rozbrojony, z radością powitam chłopca i całkiem oszaleję na widok dziewczynek podobnych do matki.

 

Z łaski pięknego przypadku znalazł się na odwrocie mego listu bożek Hymen.

← poprzednia strona
powrót
następna strona →