— 33 —
Dobrze Pan czyni, chwytając mnie za słowo! O subtelny człowieku! "Pan nie chciał nas więcej znać!" A to pięknie? Naturalnie, nie chciałem Was znać, bom sądził, że nie napiszecie do mnie więcej. Albowiem, szlachetny Panie, dzień poświęcasz swemu księciu, wieczór Lotcie, a noc przeznaczasz dla mnie i dla snu, mego brata. Wieczór przechodzi więc w noc, a biedny Goethe musi sam sobie radzić, jak zawsze. Dobrze by Panu było w takiej sytuacji! Lecz tego nie powiem, posłałbym się sam w diabły, gdybym miał Pana na to dopiero naprowadzić. A więc: Panie Kestner i Madame Kestner, dobrej nocy!
Na tym bym zakończył, gdybym się czegoś lepszego spodziewał w łóżku niż mego kochanego brata. Spójrz na moje łoże, wygląda tak sterylnie jak pole piaskowe. A miałem dziś piękny dzień. Tak piękny, że praca i radość, i wysiłki, i rozkosze zlały mi się w jedno. Takiego samego pięknego gwieździstego wieczora przeżywałem cudowne chwile, kiedy u nóg Pańskiej Lotty bawiłem się frędzlami Jej sukni; biedne moje serce, nawet i tym nie miało się więcej cieszyć; tego wieczora mówiłem o tym, co jest po