— 34 —

drugiej stronie, myśląc nie o chmurach, lecz o górach. Odejść od Lotty! Jeszcze dziś nie pojmuję, że to było możliwe. Pomyślcie tylko, przecież nie jesteście z drewna. "Kto teraz albo wcześniej, albo później - powiedziałem do Pana - odejdzie od Lotty." No, a co Pan na to? Czyż trzeba pytać? Ja też nie jestem z drewna - i odszedłem. I powiedzcie mi, jest li to bohaterstwo czy nie? Jestem i nie jestem z siebie zadowolony. Kosztowało mnie to niewiele, a jednak nie pojmuję, że to było możliwe. W tym sęk!

 

Rozmawialiśmy o tym, jak tam jest w górze, ponad chmurami, wprawdzie sam nie wiem, myślę jednak, że Pan Bóg musi być zaiste bardzo zimnokrwistą istotą, bo daje Panu Lottę. Jeśli umrę i będę miał tam coś do powiedzenia, zaprawdę odbiorę Ją Panu. Dlatego proszę się modlić o moje życie, zdrowie, dobry apetyt itd. Jeśli zaś umrę, zjednujcie sobie mą duszę łzami, ofiarą lub czymś w tym rodzaju, inaczej, Kestnerze, źle z Tobą będzie.

 

Nie wiem, dlaczego, głupiec, tak wiele piszę - właśnie o tej porze, kiedy Pan przy swej Lotcie na pewno o mnie nie myśli, poprzestanę jednak chętnie na prawach antypatii. Albowiem uciekamy od zakochanych

← poprzednia strona
powrót
następna strona →