— 35 —

i kochamy uciekających.

 

Frankfurt, 15 kwietnia 1773

 

A teraz nic więcej, drogi Kestnerze - czego pragnąłem i żądać nie mogłem, bowiem darom miłości jedynie dobrowolność nadaje pełny sens - nic więcej nad dobre słowo od Pana, z głębi Pańskiego szczęścia u boku Lotty; życzę Mu Jej spośród tysiąca innych, jak też i wszelkiego dobra, którego mi bogowie odmówili. Ale że Pan, któremu szczęście mieszało karty, zwyciężył mnie spadillą i szyderczo się uśmiechając kładzie się obok małżonki, uważam za wysoce niestosowne; niech się Pan poskarży Lotcie, może ona rozstrzygnie.

 

Nazwać mnie zazdrośnikiem i mącicielem, obsypać mnie innymi tego rodzaju epitetami! I to wszystko, od kiedy się Pan ożenił! Lepiej poniechać takich czarnych myśli. Byłem z Anetką w Komedii. Dobrze, że jutro rano jadę do Darmstadtu, bo doprawdy zakochałbym się w niej. Jej obecność znów rozpaliła we mnie pamięć o Was, wspomniałem całe moje życie wśród Was i zapragnąłem jej wszystko

← poprzednia strona
powrót
następna strona →