— 4 —
moja narzeczona. Nie mogłem przybyć na czas i wyruszyłem konno. Lotta jechała więc tam w innym towarzystwie. W powozie znalazł się dr Goethe i tu po raz pierwszy poznał Lotkę. Wyróżnia się on bogatą i wielostronną wiedzą, w naturze dopatruje się działania nie tylko praw fizycznych, ale i moralnych, ona też stanowi główny cel jego studiów i w obu tych dziedzinach szuka prawdziwego piękna. Jeszcze żadna z tutejszych niewiast nie zwróciła na siebie jego uwagi. Lotka od razu przykuła go do siebie. Bardzo jeszcze młoda, jakkolwiek nie jest doskonalą pięknością, posiada niezwykle miły i ujmujący wyraz twarzy. Jest niby pogodny wiosenny poranek, uwielbia tańce; była wtedy wesoła, tchnąca swą naturalną krasą. Uwagę jego zwróciła jej wrażliwość na piękno przyrody i wrodzone poczucie humoru. Nie wiedział, że była już z kimś związana. Przybyłem o parę godzin później, a nie jest naszym zwyczajem publicznie okazywać sobie wzajem więcej niż przyjaźń. Był tego dnia szalenie wesoły (zdarza mu się to często, nieraz jednak popada w melancholię). Lotka zdobyła go całkowicie, tym bardziej że nie zadawała sobie żadnego przymusu, po prostu poddała się przyjemnemu nastrojowi. Następnego dnia Goethe nie omieszkał dowiedzieć