— 5 —

się, jak się czuje Lotka po balu. Poprzednio widział w niej tylko wesołą dziewczynę, rozkochaną w tańcu i w zabawie, teraz poznał ją od innej strony, tej mianowicie, która stanowi jej główny powab, zobaczył ją jako uroczą gosposię."

 

A teraz z kolei zajrzyjmy do wspomnień poety: "...Należała do kobiet, które nie wzbudzając może gwałtownych namiętności, podobają się jednak ogólnie. Smukła, zgrabna kibić, szczera, zdrowa natura i płynąca stąd radość życia, prostota i swoboda w codziennym obcowaniu, wszystko to było jej dane. Czułem się zawsze dobrze w towarzystwie ludzi o takich przymiotach, toteż chętnie garnąłem się do tych, co je posiadali..."

 

Goethe, podbity ujmującym wdziękiem Charlotty, odwiedzał teraz często jej dom, czasem nawet zjawiał się tam kilkakrotnie w ciągu dnia. Serdeczność, jaką roztaczała wokół siebie, jej opiekuńcza czułość wobec rodzeństwa, któremu z całym poczuciem obowiązku usiłowała zastępować zmarłą matkę, wzruszały go i przyciągały.

 

Powoli sytuacja stawała się coraz trudniejsza,

← poprzednia strona
powrót
następna strona →