— 4 —
oto prześliczna gwiazda. Obie siostry ubierały się jeszcze z niemiecka, jak to wtedy określano, a w tym prawie już zupełnie wyrugowanym narodowym stroju było zwłaszcza Fryderyce bardzo do twarzy. Krótka biała kloszowa spódniczka z falbanką, w sam raz, aby nie zakryć najzgrabniejszych nóżek aż do kostek; obcisły biały staniczek i czarny kitajkowy fartuszek - w tym stroju ujrzałem przed sobą na poły mieszczkę. Szczupła i wiotka, poruszała się lekko, jakby nic na sobie nie miała, a szyja zdawała się zbyt delikatna, aby unieść ciężar grubych, jasnych warkoczy, zdobiących śliczną główkę. Wesołe niebieskie oczy spoglądały śmiało wokoło, a uroczy zadarty nosek tak filuternie się radował, jakby już na świecie nie było żadnej troski; kapelusz słomkowy zawieszony miała na ręku - i tak oto od razu przy pierwszym spotkaniu ujrzałem ją w pełnym rozkwicie dziewczęcego wdzięku i uroku."
Subtelny urok tej młodej dziewczyny musiał silnie oddziałać na Goethego, skoro już po kilku dniach otrzymała od niego ze Strasburga list, będący zapowiedzią głębszego uczucia.