— 1 —

Częstom błądził i często odnajdywałem znów prawdę, Najszczęśliwszy mój los z Twoich, dziewczyno, mam rąk. Jeśli to także omyłka, raczcie, o mądrzy bogowie, Wtedy sprostować mój błąd, gdy rzucę ziemski już brzeg."'

 

Zjawiła się przed poetą w parku weimarskim, gdy spacerował nad limem, zobaczył ją w momencie, kiedy czuł się po powrocie z Włoch szczególnie osamotniony, nie zrozumiany przez bliskich mu ludzi, gdy rwały się próby ułożenia stosunków z panią von Stein na stopie dawnej zażyłości i przyjaźni. Z wdziękiem i kokieterią młodości wręczyła mu pismo swego brata, autora popularnej powieści awanturniczej Rinaldo Rinaldini, z prośbą o poparcie u dworu. Była młodsza od Goethego o lat piętnaście, tryskająca zdrowiem i radością życia, powabna, rezolutna, pełna kobiecej zalotności.

 

Pochodziła z licznej a ubogiej rodziny weimarskiego archiwariusza i po śmierci ojca od wczesnej młodości musiała utrzymywać się z pracy własnych rąk. Była robotnicą w fabryce sztucznych kwiatów, należącej do miejscowego dostojnika dworskiego, wydawcy, pisarza i przemysłowca Fryderyka Bertucha.

powrót
następna strona →