— 3 —

Od początku nie traktował tego wolnego związku jako przelotnej przygody, a teraz, po narodzeniu syna, przywiązuje się do młodej matki z każdym dniem bardziej. Gdy wkrótce potem przenosi się na stałe do wielkiego domu na Frauenplan, podarowanego mu przez księcia, zabiera ze sobą Krystianę z dzieckiem, choć dobrze wie, że tym krokiem ściągnie na siebie anatemę ze strony całego swego środowiska. Wielki świat wybaczyłby mu miłostkę, nie miałby mu za złe, gdyby uwiódł tę prostą, zaledwie umiejącą pisać dziewczynę z ludu, a potem opuścił ją, dając na otarcie łez jakąś sumkę pieniędzy. Ale że on, minister księstwa, wysoki dostojnik dworski i sławny na całe Niemcy poeta, związał się z nią publicznie, dał swemu nieślubnemu potomkowi nazwisko i uważał za swą towarzyszkę życia kobietę z niższej sfery - to było zbyt szokujące, to graniczyło ze skandalem towarzyskim. Przez długie lata Krystiany nie przyjmowano w domach weimarskich, zwano ją pogardliwie "Vulpia", traktowano z obraźliwą dumą, na każdym kroku spotykały ją lodowaty chłód i wzgarda, drobne, lecz dotkliwe szykany, plotki i docinki. Nawet przyjaciele Goethego widzieli w tym związku coś niemoralnego i niegodnego wielkiego twórcy. Nawet Schiller, najwierniejszy,

← poprzednia strona
powrót
następna strona →