— 1 —
Po Rzymie i Weimarze Karlsbad był najukochańszym miastem Goethego. Dwunasty raz z rzędu odwiedza poeta to uzdrowisko, by u tamtejszych wód przeprowadzić kurację. I właśnie tam, w Czechach, skąd trzydzieści siedem lat temu wymknął się w tajemnicy przed wszystkimi do upragnionych Włoch, przeżyje jako siedemdziesięciosiedmioletni starzec swą ostatnią miłość. Tą, która obudziła w nim to uczucie, była siedemnastoletnia Ulryka von Levetzow. Poznał ją nie w samym Karlsbadzie, gdyż właśnie wówczas zalała tę miejscowość powódź, ale w sąsiadującym z nim kąpielisku Marienbadzie.
Matkę jej znał poeta od dawna, o jej urodzie i elegancji pisał jeszcze w r. 1806 do swej żony z Karlsbadu. Kiedy w r. 1821 przybył do Marienbadu, pani Amalia Teodora von Levetzow, z domu von Brösigke, miała lat trzydzieści cztery i była matką trzech córek. Ulryka pochodziła z pierwszego jej małżeństwa z meklemburskim marszałkiem dworu, J. Ottonem von Levetzow. Związek ten nie był szczęśliwy, doszło do rozwodu i pani Amalia wyszła wkrótce powtórnie za mąż za Fryderyka von Levetzow, oficera i właściciela ziemskiego, i miała z nim dwie córki, Amalię i Bertę. Drugi jej mąż padł w